Obudziły mnie promienie słońca, które zaczęły gniewnie wdzierać się do pokoju. Niechętnie otworzyłam oczy i rozciągnęłam się na łóżku. Leniwie obróciłam się na prawy bok i spojrzałam w jego złote oczy. Na mój widok uśmiechnął się i musnął dłonią mój policzek.
-Długo spałaś.
-Przepraszam.
-Nie masz za co kochanie -przybliżył się i nagle usłyszałam przeraźliwy krzyk-Zaraz wracam-Niechętnie wstał, ubrał bokserki i zszedł do piwnicy. Po kilku minutach wrócił. Stał oparty o drzwi. Umazany we krwi. Uśmiechał się wyzywająco. Jego anielskie oczy pociemniały.
-Wszystkiego najlepszego.-Ruszył w moim kierunku. Jedyne co słyszałam to mój własny krzyk.
A potem nastała ciemność.
Zadyszana zerwałam się z łóżka. Złapałam się za szyję i próbowałam uspokoić.
-To tylko sen-powtarzałam, ale nie działało. Chwiejnym krokiem poszłam do łazienki. Napełniłam wannę gorącą wodą i wskoczyłam do niej jak małe dziecko. Po chwili wszystkie moje mięśnie się rozluźniły, a zły sen poszedł w niepamięć.
To już dziś. Pomimo koszmaru mam nadzieję, że tegoroczne urodziny nie będą aż tak tragiczne. Chociaż spotkanie Jamiego dodałoby uroku temu dniu.
Wyczołgałam się z wanny i zaczęłam ogarniać. Spięłam włosy w luźnego koka, zrobiłam delikatny makijaż i pobiegłam do szafy. Wybrałam na dziś moją ulubioną bordową sukienkę. Narzuciłam na nią luźny czarny sweter i ubrałam trampki. Przejrzałam się w lustrze i z zadowoleniem zeszłam na dół.
Spodziewałam się jakiegoś radosnego okrzyku albo chociaż zauważenia mojej obecności. Jednak tata latał po salonie jak szalony. Rozejrzałam się dookoła i spostrzegłam walizkę w holu
-Chyba żartujesz?-powiedziałam ciutkę za głośno
-O Iga, wstałaś. Wszystkiego na..
-Zamknij się! Jak możesz mi to dzisiaj robić?!
-Skarbie, nie mogę im odmówić
-Dobra, daruj sobie. Jedź. Zawiozę Tymona do babci.
-Mogę to zrobić po drodze jak będę jechał
-Daj mi chociaż z nim spędzić urodziny.
-Przepraszam-podszedł do mnie i wyciągnął ku mnie ręce, ale odepchnęłam je i ze łzami w oczach pobiegłam na górę budzić małego.
Siedziałam na schodach dobre kilkanaście minut. Gdy usłyszałam dźwięk odpalanego silnika westchnęłam i ruszyłam w kierunku jego pokoju. Delikatnie otworzyłam oczy i zobaczyłam go przyklejonego do szyby. W takich momentach przypominało mi się, jak po odejściu mamy siedział tam non stop. Podeszłam do niego i z uśmiechem przytuliłam. Tymon jak zwykle wtulił się we mnie i dalej obserwował co dzieje się na zewnątrz.
-Co chcesz zjeść na śniadanie żabko?
-To twoje urodziny, ty powinnaś wybierać. A tak poza tym wszystkiego najlepszego!-Wyrwał się z mojego uścisku i w podskokach popędził do biurka po czym wrócił z kawałkiem kolorowego papieru-Proszę. To dla ciebie. Sam zrobiłem!
Dokładnie obejrzałam nieudaną laurkę od brata. Była przeurocza, do tego cała obsypana różowym brokatem.
-Aww dziękuję. Choć dam ci buziaczka!-zrobiłam dzióbek na co on się skrzywił
-Fuuuuu
Wybuchłam śmiechem i zmierzwiłam mu włosy.-Dobra, ubieraj się. Spakujemy ci kilka rzeczy i pójdziemy na śniadanie do maca a potem podwiozę cię do babci ok?
-Ok!
Po kilku godzinach czekałam sama na autobus. Zerknęłam na zegarek. Zbliżała się 18. Zamierzałam zadzwonić do Nicka i zaprosić go jak zwykle na nocke, ale pamiętam,że dziś miał randkę. Usiadłam na ławkę i zaczęłam bawić się kosmykiem włosów. Moje myśli mimowolnie powędrowały ku Jamiemu. To z nim chciałabym spędzić dzisiejszy wieczór.
IDIOTKO PRZECIEŻ ON DZIŚ PRACUJE.-wrzasnęłam w myślach sama na siebie próbując wypchnąć ten pomysł z głowy
Ale wiesz gdzie-podpowiedziało mi serce
Mózg szybko przetworzył informacje i pędem udałam się do autobusu jadącego w stronę Delcant.
Po trzydziestu minutach stałam przed wejściem kawiarni. Już na zewnątrz robiła wrażenie. Ozdobne krzewy, masa lampek i piękne, duże okna w których zrobiono śliczne dekoracje. Zajrzałam nieśmiało przez szybę do środka. W kawiarni panował niezły ruch. Była całkiem przyjemnie urządzona. Zauważyłam Jamiego w białej koszuli i czarnym fartuchu przewiązanym w pasie. Stał przy ladzie i w skupieniu coś notował.
-Powodzenia-szepnęłam sama do siebie i weszłam do środka.
Wtedy nasze oczy się spotkały, a świat wokół przestał istnieć.
I jest w końcu osmy rozdział, totalnie bez akcji. Tak mi się bynajmniej wydaje. Staram się zrobić z tego coś innego, coś tak totalnie normalnego, że aż wspaniałego, ale chyba mi nie idzie. Miłego czytania.
PS IGGGGUUUUNIAAA STOOO LAAAT MOJA HOT 18 KC KC KC
Boski !!! Czekam nn ;*
OdpowiedzUsuńXoxo @JustynaJanik3
Cieszę się, że się spodobał! Postaram się jeszcze dziś dodać kolejny!Xx
Usuń<3333333333333333333333333
OdpowiedzUsuń- Igczi
:-*
Usuń