sobota, 14 grudnia 2013

8

Obudziły mnie promienie słońca, które zaczęły gniewnie wdzierać się do pokoju. Niechętnie otworzyłam oczy i rozciągnęłam się na łóżku. Leniwie obróciłam się na prawy bok i spojrzałam w jego złote oczy. Na mój widok uśmiechnął się i musnął dłonią mój policzek.
-Długo spałaś.
-Przepraszam.
-Nie masz za co kochanie -przybliżył się i nagle usłyszałam przeraźliwy krzyk-Zaraz wracam-Niechętnie wstał, ubrał bokserki i zszedł do piwnicy. Po kilku minutach wrócił. Stał oparty o drzwi. Umazany we krwi. Uśmiechał się wyzywająco. Jego anielskie oczy pociemniały.
-Wszystkiego najlepszego.-Ruszył w moim kierunku. Jedyne co słyszałam to mój własny krzyk.
A potem nastała ciemność.

Zadyszana zerwałam się z łóżka. Złapałam się za szyję i próbowałam uspokoić.
-To tylko sen-powtarzałam, ale nie działało. Chwiejnym krokiem poszłam do łazienki. Napełniłam wannę gorącą wodą i wskoczyłam do niej jak małe dziecko. Po chwili wszystkie moje mięśnie się rozluźniły, a zły sen poszedł w niepamięć. 
To już dziś. Pomimo koszmaru mam nadzieję, że tegoroczne urodziny nie będą aż tak tragiczne. Chociaż spotkanie Jamiego dodałoby uroku temu dniu.
Wyczołgałam się z wanny i zaczęłam ogarniać. Spięłam włosy w luźnego koka, zrobiłam delikatny makijaż i pobiegłam do szafy. Wybrałam na dziś moją ulubioną bordową sukienkę. Narzuciłam na nią luźny czarny sweter i ubrałam trampki. Przejrzałam się w lustrze i z zadowoleniem zeszłam na dół. 
Spodziewałam się jakiegoś radosnego okrzyku albo chociaż zauważenia mojej obecności. Jednak tata latał po salonie jak szalony. Rozejrzałam się dookoła i spostrzegłam walizkę w holu
-Chyba żartujesz?-powiedziałam ciutkę za głośno
-O Iga, wstałaś. Wszystkiego na..
-Zamknij się! Jak możesz mi to dzisiaj robić?!
-Skarbie, nie mogę im odmówić
-Dobra, daruj sobie. Jedź. Zawiozę Tymona do babci.
-Mogę to zrobić po drodze jak będę jechał
-Daj mi chociaż z nim spędzić urodziny.
-Przepraszam-podszedł do mnie i wyciągnął ku mnie ręce, ale odepchnęłam je i ze łzami w oczach pobiegłam na górę budzić małego.

Siedziałam na schodach dobre kilkanaście minut. Gdy usłyszałam dźwięk odpalanego silnika westchnęłam i ruszyłam w kierunku jego pokoju. Delikatnie otworzyłam oczy i zobaczyłam go przyklejonego do szyby. W takich momentach przypominało mi się, jak po odejściu mamy siedział tam non stop. Podeszłam do niego i z uśmiechem przytuliłam. Tymon jak zwykle wtulił się we mnie i dalej obserwował co dzieje się na zewnątrz.
-Co chcesz zjeść na śniadanie żabko?
-To twoje urodziny, ty powinnaś wybierać. A tak poza tym wszystkiego najlepszego!-Wyrwał się z mojego uścisku i w podskokach popędził do biurka po czym wrócił z kawałkiem kolorowego papieru-Proszę. To dla ciebie. Sam zrobiłem!
Dokładnie obejrzałam nieudaną laurkę od brata. Była przeurocza, do tego cała obsypana różowym brokatem.
-Aww dziękuję. Choć dam ci buziaczka!-zrobiłam dzióbek na co on się skrzywił
-Fuuuuu
Wybuchłam śmiechem i zmierzwiłam mu włosy.-Dobra, ubieraj się. Spakujemy ci kilka rzeczy i pójdziemy na śniadanie do maca a potem podwiozę cię do babci ok?
-Ok!

Po kilku godzinach czekałam sama na autobus. Zerknęłam na zegarek. Zbliżała się 18. Zamierzałam zadzwonić do Nicka i zaprosić go jak zwykle na nocke, ale pamiętam,że dziś miał randkę. Usiadłam na ławkę i zaczęłam bawić się kosmykiem włosów. Moje myśli mimowolnie powędrowały ku Jamiemu. To z nim chciałabym spędzić dzisiejszy wieczór.
IDIOTKO PRZECIEŻ ON DZIŚ PRACUJE.-wrzasnęłam w myślach sama na siebie próbując wypchnąć ten pomysł z głowy
Ale wiesz gdzie-podpowiedziało mi serce
Mózg szybko przetworzył informacje i pędem udałam się do autobusu jadącego w stronę Delcant.
Po trzydziestu minutach stałam przed wejściem kawiarni. Już na zewnątrz robiła wrażenie. Ozdobne krzewy, masa lampek i piękne, duże okna w których zrobiono śliczne dekoracje. Zajrzałam nieśmiało przez szybę do środka. W kawiarni panował niezły ruch. Była całkiem przyjemnie urządzona. Zauważyłam Jamiego w białej koszuli i czarnym fartuchu przewiązanym w pasie. Stał przy ladzie i w skupieniu coś notował. 
-Powodzenia-szepnęłam sama do siebie i weszłam do środka.
Wtedy nasze oczy się spotkały, a świat wokół przestał istnieć.





I jest w końcu osmy rozdział, totalnie bez akcji. Tak mi się bynajmniej wydaje. Staram się zrobić z tego coś innego, coś tak totalnie normalnego, że aż wspaniałego, ale chyba mi nie idzie. Miłego czytania.

PS IGGGGUUUUNIAAA STOOO LAAAT MOJA HOT 18 KC KC KC

4 komentarze:

  1. Boski !!! Czekam nn ;*
    Xoxo @JustynaJanik3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się spodobał! Postaram się jeszcze dziś dodać kolejny!Xx

      Usuń
  2. <3333333333333333333333333
    - Igczi

    OdpowiedzUsuń