Po godzinnej podróży zatrzymaliśmy się w lesie. Jamie ściągnął swój kask i pomógł zrobić mi to samo. Gdy w końcu uwolniłam go pozbyłam zsiadłam z maszyny i rozejrzałam się wokół. Jedyne co rzucało mi się w oczy to piękna zieleń. Spojrzałam na niego pytająco. Chłopak stał oparty o motocykl i wpatrywał się we mnie.
-Chcesz mi powiedzieć, że zielony to twój ulubiony kolor? Wiesz na takie rzeczy są łatwiejsze sposoby niż ciągnięcie kogoś godzinę donikąd.
-Jesteś bardzo niecierpliwa.-Wstał i ruszył przed siebie. Po kilkunastu krokach zwolnił i obrócił się w moją stronę rzucając mi wyzywające spojrzenie. Westchnęłam w myślach i ruszyłam za nim.
Po kilku minutach wspinania się pod górkę ujrzeliśmy szczyt. Ostatkiem sił wdrapałam się na górę i spojrzałam co znajduje się za nią. Widok zaparł mi dech w piersiach. Przed nami rozciągał się brzeg morza. Całe wybrzeże otoczone było stromymi klifami, a na ich szczytach stały pojedyncze drzewa.
Przysiadłam na trawie i podziwiałam piękny widok zupełnie zapominając, że Jamie stoi tuż obok mnie.
-W sumie to nie wiem co byś chciała wiedzieć-szepnął i usiadł niedaleko mnie, jednak w takiej odległości, żebyśmy mogli się w siebie wpatrywać. Jakkolwiek to tandetnie nie zabrzmi.
-Co lubisz jeść?
Chłopak zgiął się w pół i wybuchnął nieopanowanym śmiechem.
-Wiązłem cię tyle kilometrów, żebyś spytała się co lubię jeść?- powiedział roześmianym głosem
-Od czegoś trzeba zacząć-Wlepiłam wzrok w rozbijające się fale.
-Ok-powiedział, kiedy w końcu opanował śmiech-Lubię jeść warzywa. Owoce w sumie też. Nie przepadam za mięsem. Jestem uzależniony od słodyczy i..
-Papierosów?-wtrąciłam
Chłopak rzucił mi lekko zirytowane spojrzenie i przytaknął-Tak, od papierosów też. Moim ulubionym daniem jest sałatka grecka. Z rana uwielbiam jeść jogurty. No i obowiązkowo kubek dobrej kawy.
-Lubię karmelowe latte
-Zapamiętam-uśmiechnął się-A ty co lubisz jeść?
-Um, podobnie. Tylko na śniadanie jem owsiankę.
-Fu-wykrzywił usta w grymasie
-Żadne fu! Nie znasz się. -spojrzałam na niego gniewnie- Okey, kolejne pytanie. Co lubisz robić w wolnym czasie?
-Patrzeć na ciebie.
-Ha ha. Nieudany podryw. Kolejny bajer proszę.
-Nie żartuję-Jamie patrzył na mnie z poważną miną. Moje serce automatycznie przyspieszyło.
-Coś um jeszcze?
-Powiem Ci coś w sekrecie.-Nie odrywał ode mnie spojrzenia.-Lubię grać-rzucił obojętnie.
-Na czym?
-Gitara, pianino, ale pamiętaj TO TAJEMNICA
-Zagrasz coś dla mnie?-spytałam cicho, szybko oddychając. Jamie przyjrzał mi się. Kąciki jego ust delikatnie się uniosły.
-Może kiedyś. A ty, Igo, co lubisz robić w wolnym czasie? Bo na pewno ja nie wliczam się do twoich zainteresowań.-zaśmiał się i wrócił do podziwiania widoku.
-Lubię czytać.
-Co?
-Różnie. Nie lubię ograniczeń.
-Ja też.
-Powiem Ci coś w sekrecie.-uśmiechnęłam się delikatnie. Chłopak zwrócił swoją uśmiechniętą twarz w moim kierunku-Kocham rysować.
-Narysujesz coś kiedyś dla mnie?
-Może- I oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Jamie zerknął na zegarek, a cała radość zniknęła z jego twarzy-Musimy wracać.
-Już?
-Jestem umówiony.
-Aha, ok.-pomógł mi wstać i ruszyliśmy w kierunku motora.
Po godzinnej jeździe zaparkowaliśmy pod moim domem. Zaczęło się już ściemniać, ulica była pusta. Pobliskie lampy już się zapaliły, dając delikatne żółtawe światło. Zeszła z maszyny,a chłopak pomógł mi ściągnąć kask. Zręcznym ruchem schował go i znów wlepił spojrzenie we mnie.
-To do jutra?-rzuciłam niepewnie bawiąc się palcami.
-Podobało ci się?
-Słucham?-spojrzałam na niego rozkojarzona
-Pytam czy podobała ci się nasza mała wycieczka-zaśmiał się
-Tak. Tak, była cudowna. Piękne miejsce.
-Nikogo tam nigdy nie zabierałem-powiedział. Jego wzrok patrzył za mnie. Wydawał się nieobecny-Jesteś pierwszą osobą. Może to będzie nasze miejsce?
"Nasze miejsce". Jego słowa odbijały się o ścianki mojego mózgu. Eksplodowały. Motyle w brzuchu zaczęły wariować.
-Byłoby cudownie-szepnęłam. Poczułam suchość w ustach. Oczy Jamiego rozbłysły. Ich złoty odcień wydawał się błyszczeć. Nagle zerwał się z motoru i pocałował mnie w policzek. Przez kilka sekund trzymał twarz blisko mojej szyi. Czułam jego ciepły oddech na skórze. Mój oddech przypominał wichurę-Do jutra-szepnął. Odsunął się ode mnie szybko i odjechał.
Stałam w miejscu i patrzyłam jak odjeżdża.
No więc jest i 6! Przepraszam, że tak długo, ale dopadła mnie choroba plus w szkole nie jest tak lekko! Obiecuję się rozkręcić. Ciągle myślę o czym ma być dokładnie to opowiadanie i szczerze mówiąc wszystko jest pisane od ręki. Ale chcę to zmienić i postaram się was ((NIE RAZ!)) zaskoczyć :-)
Jak tam mikołajki? Co dostaliście? Buziaki!!
*milion serduszek* <3
OdpowiedzUsuńXxxxxxxxxxxxxxx
UsuńBoooski !!! Czekam NN ;d
OdpowiedzUsuńXoxo @JustynaJanik3
:-)Xx
Usuń