sobota, 21 grudnia 2013

11

Z punktu widzenia Jamiego

Nawet nie pamiętam kiedy zasnąłem. Obudziłem się po 7 i, próbując nie obudzić Igi, skoczyłem pod prysznic. Gdy wróciłem leżała na plecach rozwalona na całym łóżku. Wyglądała anielsko. Po cichu usiadłem na fotelu i wpatrywałem się jak spokojnie oddycha.

                                                                     ●●●●●●●●

Ciemno. Wokół panowała przerażająca cisza. Siedziałam skulona na czymś mokrym. Kiwałam się na boki czując, że zaraz nastąpi koniec. Było mi strasznie zimno.
-Nie rób tego-szepnął
Ale było za późno.

                                                                     ●●●●●●●●


Z punktu widzenia Igi


Zerwałam się z łóżka głośno oddychając. Świat wokół mnie nadal wirował. Czułam jak pot ścieka mi po karku. Próbowałam zapanować nad oddechem.
-Wszystko dobrze-szepnął
Odwróciłam się wystraszona i dopiero go zauważyłam. Jamie siedział obok mnie trzymając mnie mocno za nadgarstki. W jego oczach widziałam troskę i przerażenie, ale też spokój. Spokój, którego właśnie teraz potrzebowałam najbardziej.
-To tylko zły sen-próbował mnie pocieszyć
-Boję się-sapnęłam
-Wiem, ale jestem tu i nigdzie się nie wybieram-Przyciągnął mnie do siebie i mocno objął.
Z westchnieniem wtuliłam się w niego i przymknęłam powieki. Pachniał moim ulubionym mydłem korzennym. Schował twarz w moje włosy jednocześnie muskając moje plecy palcami.
-Lepiej?
Kiwnęłam głową, ale wtuliłam się w niego mocniej na co zachichotał.
-Pewnie jesteś głodna. I powinnaś wziąć prysznic.
-Dzięki-prychnęłam
-Proszę bardzo. Idź zrób się na bóstwo, a ja coś przygotuję.-Odsunął się ode mnie i ruszył w kierunku drzwi
-A nie wyglądam teraz wspaniale?-spojrzałam na niego wyzywającym wzrokiem.
Odwrócił się i spojrzał mi prosto w oczy-Wyglądasz jak anioł. Mój własny anioł.-I wyszedł zostawiając mnie z dudniącym sercem.

Wybrałam z szafy długą, luźną koszulkę. Narzuciłam na to moją ukochaną czerwoną koszulę i założyłam czarne rajstopy. Wyjęłam spod łóżka ogromne kapcie świnki i zbiegłam radośnie na dół. Po domu rozniosła się woń cynamonu i czekolady. Oparłam się o framugę drzwi kuchennych i podziwiałam jak Jamie lata od patelni do stołu starając się by wszystko wyszło idealnie. Uśmiechnęłam się pod nosem.
-Naleśniki?
-To nie są zwykłe naleśniki. To nugatowe pancakesy! -Zrobił oburzoną minę i nałożył jedzenie na talerze
-Uh, szef Jamie szaleje! Spróbuję, ale jeśli mnie otrujesz to gorzko tego pożałujesz!
-Jeśli cię otruję to umrzesz-usiadł naprzeciwko mnie.
-Będę cię nawiedzać w snach.
-Jeśli tak to cudownie, bo śnię o bardzo nieprzyzwoitych rzeczach. Smacznego-I zaczął jeść zostawiając mnie z zaciśniętym gardłem.

Po skończonym śniadaniu wzięłam się za zmywanie naczyń. Stanęłam przed umywalką i wzięłam pierwszy talerz do dłoni.
-Ja zmyję-szybko rzucił, ale odepchnęłam go na bok
-Gotujesz, przyprowadzasz do domu pół żywą dziewczynę. Daj mi chociaż zmyć-zrobiłam minę na mopsika, ale Jamie z westchnieniem opadł na krzesło i pokiwał głową.
-Smakowało ci chociaż?
-Jeszcze się pytasz. Od dziś codziennie mi gotujesz.
-Bardzo chętnie. Ciekawe co na to twoi rodzice.
-Tata będzie wniebowzięty, nienawidzi gotować.
-A mama?
-Nie mieszka z nami. Za to Tymona oczarujesz każdym jedzeniem.
-Kto to Tymon?
-Mój młodszy braciszek.
-Czyli jak wkupię się w jego łaski to pozwoli mi cię ukraść na zawsze?
-Wątpię. Ktoś musi za niego sprzątać. Ta wymiana się nie opłaca. -Oboje się zaśmialiśmy. Wytarłam ręce o ścierkę i oparłam się o blat. 
Jamie wyglądał idealnie. Był ubrany w to co wczoraj, cały na czarno. Jego oczy tryskały energią, a włosy wyglądały idealnie chociaż mogę się założyć, że przeczesał je tylko dłonią.
-Co dzisiaj robimy?-spytałam
-My?-spojrzał na mnie z lekkim nie dowierzaniem- Myślałem, że już jesteś umówiona czy coś. Mam dzisiaj po południową zmianę w pracy, a przed nią mam jedną sprawę do załatwienia.
-Czyli się zanudzę.-westchnęłam.
-Czyli się wykurujesz.-Podszedł do mnie. Oparł swoje dłonie bo dwóch stronach blatu. Był tak blisko..-Niedługo samorząd ogłosi wielką wycieczkę nad morze. Może się wybierzemy?-Musnął nosem mój policzek
-Może
Zaśmiał się pod nosem i oparł swoją twarz o moje ramię. Czułam jego ciepły oddech na szyi. Przymknęłam lekko powieki i rozkoszowałam się ciepłem płynącym ze wszystkich stron.
-Co byś zrobiła, gdybym....-Nie dokończył. Przez ostatnie sekundy czułam jak moje serce nieruchomieje. Wszystko działo się tak szybko. Jamie osunął się na ziemie. Leżał nieprzytomny, a z jego nosa pociekła krew. Mój krzyk. Bieg po telefon. Nie mogłam nawet wymówić jakiekolwiek powitania, krzyknęłam tylko adres i popędziłam w jego kierunku. Wyglądał tak bezbronnie. Wzięłam jego dłoń. Przytuliłam się do niej cicho szlochając. W duchu modliłam się, aby karetka przyjechała jak najszybciej. 

5 komentarzy:

  1. Cudowny !!! Boże mam nadzieję, że nic mu się nie stanie
    Czekam nn ;*
    Xoxo @JustynaJanik3

    OdpowiedzUsuń
  2. boję się o niego :( ciekawe co mu dolega.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam te opowiadanie, jest oryginalne :)

      Usuń
  3. omg, co Ty robisz Jamiemu :(

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wzial tabletek tych co w poprzednim rozdzaiale i dlatego jest nie przytomny... czekam nn:D

    OdpowiedzUsuń