Z czułością musnął moje usta.
-Jesteś moja – szepnął. Uśmiechnął się z słodkością
diabła i odwrócił w drugą stronę. Pewnym siebie krokiem ruszył w kierunku
ciemnej ulicy.
-Stój!- Krzyknęłam. Chłopak nie odwrócił się. Szedł
dalej przed siebie. –Potrzebuję cię!- Dalej żadnej reakcji. Dotknęłam dłonią
brzucha-My cię potrzebujemy-Powiedziałam sama do siebie.
-Ile można cię dziecko
budzić-Poczułam jakby mnie ktoś wrzucił do basenu pełnego lodowatej wody.
Zerwałam się z łóżka niepewna co się dzieje. Nade mną pochylał się ojciec z
lekko zdenerwowanym wyrazem twarzy. –Tylko bez pisków. Za. 30. Minut.
Wyjeżdżamy. Czas. Start.
-JAK TO 30 MINUT?!-
Wrzasnęłam.
-Tak to. Budzę cię już od
godzin. Za pięć minut śniadanie- Wyszedł z mojego pokoju. Załamana podeszłam do
szafy i wyjęłam przygotowany dzień wcześniej strój. Nie był szalenie twórczy.
Zwykłe czarne spodnie, biały t-shirt i szary sweter. Do tego para trampek przed
kostkę, kolorowe bransoletki i pierścionki. Szybko narzuciłam to wszystko na
siebie i weszłam do łazienki. Umyłam zęby i twarz. W końcu zerknęłam w lustro i
zrezygnowana uznałam, że odrobina makijażu to dziś obowiązek. Nałożyłam trochę
pudru i tuszu. Delikatnie przejechałam czerwoną szminką po ustach. Wzięłam moją
ulubioną, drewnianą szczotkę do włosów i zgrabnym ruchem rozczesałam je.
Ponownie zerknęłam na swoje odbicie, jednak nadal nie byłam do końca
zadowolona. Wyszłam z łazienki i podeszłam do biurka. Wrzuciłam wszystkie
książki do plecaka i zeszłam na dół.
Tymek opowiadał z
przejęciem swój sen rozlewając wszędzie swoje płatki z mlekiem. Tata wsłuchał
się w poranne wiadomości. Poranek jak zawsze. Uśmiechnęłam się i dokończyłam
szybko swoją kanapkę. Wrzuciłam jabłko do plecaka. Równo o 7 usłyszałam
trąbienie.
-To pewnie Nick, pa!
-Wróć o normalnej porze i
nic nie nabroi!- Krzyknął tata.
-Tak tak wiem pa!
Nick siedział w aucie
energicznie kiwając głową w rytm dziwnej piosenki. Uśmiechnęłam się do niego,
na co on niezauważalnie przytaknął głową i ruszyliśmy w kierunku szkoły.
Już chciałam powiedzieć
byle co żeby przerwać ciszę kiedy chłopak odezwał się ochrypłym głosem.
-Chyba ktoś ma cię na oku
Na początku nie
zrozumiałam, o co mu chodzi. Spojrzałam w kierunku ‘naszego’ miejsca
parkingowego i ujrzałam blondyna o lodowych oczach. Poczułam jak wszystkie
mięsnie mi się napinają a serce przyśpiesza. Chłopak patrzył prosto na mnie. Jego
włosy skąpane w porannych promieniach słońca wyglądały na posypane drobinkami
złota. Znowu ubrany był cały na czarno. Niedbale stał oparty o motocykl. Gdy
zaparkowaliśmy nerwowo wysiadłam z auta starając się nie spoglądać w jego
stronę. Kątem oka zauważyłam, że jego usta nieznacznie układają się na coś w
kształcie uśmiechu. Przemknęłam szybko obok niego i popędziłam w kierunku sali czując
na sobie jego palący wzrok.
Dzisiejsze lekcje
wyjątkowo mi się dłużyły. Nerwowo zerkałam na zegarek marząc o długiej
przerwie. Gdy w końcu wybiła 12 zerwałam się z miejsca i pobiegłam pod drzewo.
Tam spokojnie usiadłam i spróbowałam się zrelaksować. Wszyscy zaczęli się
schodzić. Spojrzałam na ich twarze, każdy uśmiechnięty i wypoczęty. Rozmawiali,
śmiali się.
Wyjęłam z torby jabłko i zaczęłam
jeść. W końcu Nick dotarł pod drzewo i usiadł obok mnie. On również tryskał
szczęściem i pozytywną energią. Starałam się wyglądać na równie radosną, ale
szczerze wątpię żeby mi to wychodziło.
-I jak początek?
-Nie jest tak źle jak
myślałem, że będzie.
-Optymistycznie.
-Jak zawsze-puścił mi
oczko. Siedzieliśmy chwilę w ciszy, kiedy spojrzał na mnie lekko
zestresowany-Wiesz um zmieniłaś się
-Tak? Nie
zauważyłam-poklepałam się po brzuchu i oboje zaśmialiśmy się
-No tak ale chodzi mi też
o to, że jesteś teraz bardziej atrakcyjna i chyba już masz kilku amantów
-Mm, ująłeś to tak
poetycko
Nick teatralnym gestem
ukłonił się na siedząco wprowadzając mnie w nieopanowany chichot. Spojrzał na
mnie z uroczym uśmiechem.
-Chyba podobasz się Troyardowi
-To ten od motocykla? -Starałam
się wyglądać na nie przejętą, ale serce automatycznie mi przyśpieszyło na
dźwięk jego nazwiska. Troyard. Troyard. Troo-yyy-aard.
-Tak. Ten, który rano na
parkingu rozbierał cię wzorkiem.
-Oj przestań, pewnie ci
się wydawało-klepnęłam go nerwowo w ramię.
-Kochanie, jestem gejem.
Widzę takie rzeczy.
-To, że jesteś gejem nie
znaczy, że widzisz wszystko.
-Ale jestem Nick Greyard.
Jestem bogiem.
-Chyba idiotą.
-Ale twoim-puścił mi oczko
a ja oparłam głowę o jego ramię. Westchnęłam głośno i w końcu ośmieliłam się
powiedzieć na głos- Myślisz, że serio mnie zauważył?
-Raczej tak. Ale jak
widzę, ty na pewno go zauważyłaś-spojrzał na mnie z tym swoim głupkowatym
uśmieszkiem
-Spadaj- trzepnęłam go w
brzuch, a on wybuchł śmiechem. Reszta osób pod drzewkiem spojrzała na nas, ale
rękoma pokazałam im, że to nic ważnego i wrócili do swoich spraw.
Resztę przerwy spędziłam leżąc oparta o Nicka
szukając wzorkiem tajemniczego chłopaka. Jednak moje poszukiwania skończyły się
totalną porażką. Trochę przybita wróciłam na lekcje i czekałam na ostatni dzwonek
jak na wyrok. Gdy zadzwonił wyszłam z klasy i zerknęłam na wyświetlacz telefonu.
Na ekranie wyświetlił się dymek ‘NOWA WIADOMOŚĆ’ Kliknęłam wyświetl.
Od:Nick
Sory, ale muszę szybko
wracać. Annie się źle czuje. Mam nadzieję, że to nie problem.Xx
Szybko wystukałam
wiadomość
Od:JA
Ok., rozumiem. Mam
nadzieję, że to nic poważnego. Napisz do mnie później. X
Idąc w kierunku przystanku
autobusowego wyminęły mnie motocykle. Jeden zwolnił obok, a kierowca odchylił
szybkę w kasku. Lodowe oczy spojrzały na mnie. Przez chwilę miałam wrażenie, że
płoną. Potem zniknął tak szybko jak się pojawił.
Przepraszam, że tak długo, ale przez szkołę nie mam czasu na nic. Do tego czuję, że lada moment się rozchoruję. Akcji nadal nie ma, ale postaram się dodać jak najszybciej trzeci rozdział z czymś ciekawym :-)
Rozdział boooski :) czekam nn ;d
OdpowiedzUsuńPozdrawiam @JustynaJanik3
Ciesze się, że Ci się podoba! Xx
Usuńomgggggggggggggggggg, chcę więcej <3
OdpowiedzUsuńJuż niedługo!
Usuń