Apel minął dość szybko. Jak co roku dyrektor ubrał swój najlepszy granatowy garnitur i powtarzał tą samą śpiewkę o naszej przyszłości. Każdy z nas wczuł się w rolę pilnego ucznia, który słucha tej jakże interesującej przemowy. W rzeczywistości odliczaliśmy minuty do zakończenia całej tej "uroczystości".
-Masz może ochotę na mrożoną kawę?- Szepnął Nick
-Mm pychota! Ale czy ja dobrze zrozumiałam? Porządny Nick chce się urwać z apelu?
-Oj no nie wiem, może. Albo nie, po. Albo..sam nie wiem- Oblał się rumieńcem.
Rozejrzałam się dookoła. Siedzieliśmy w ostatnim rzędzie krzeseł, niedaleko drzwi wyjściowych. Każdy zajęty był swoim telefonem i nikt a nikt nie zwracał na nas uwagi. Złapałam Nicka za rękę i z gracją myszki wstałam cicho z krzesła.
-Co ty wyprawiasz?!-szepnął zdezorientowany Nick
-Ratuję nas przed zagładą!
Szybko wymknęliśmy się z auli i ruszyliśmy w kierunku szkolnego parkingu. Co chwilę zerkałam na Nicka z wielkim uśmiechem. Chłopak ewidentnie był przestraszony. W końcu przy samochodzie stanął i z radością zawył.
-Ledwo szkoła się zaczyna a pan Nick z panną Igą uciekają do najlepszej kawiarenki w mieście na mrożone karmelowe latte
-Oj ruszajmy już, narobiłeś mi ochoty na tą kawę.
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem-rzucił mi szarmancki uśmiech i otworzy drzwiczki od strony pasażera. Usiadłam w miękkim fotelu i włączyłam naszą ulubioną płytę, która jak zwykle leżała na wierzchu bałaganu w schowku. Jak o pierwsze włączyło się "Into The Liar". Powciskałam wszystkie guziki i muzyka zaczęła lecieć głośniej. Nick właśnie zajął miejsce za kierownicą i odpalił samochód. Gdy wyjeżdżaliśmy z parkingu mój wzrok powędrował w kierunku motorów. Stał tam z papierosem w ustach uważnie przyglądając się mojej osobie. Zrobiłam wielkie oczy i skuliłam się w siedzeniu.
-Wszystko dobrze?
-Tak, jedź bo moja wewnętrzna bogini niecierpliwi się.
-Wewnętrzna bogini?-spytał z niedowierzaniem
-Tak!-spojrzałam na niego lekko zirytowana. Chłopak zaśmiał się głośno i po chwili odpowiedział- Nie wiem co ci się stało przez wakacje, ale cieszę się, że mam cię znów przy sobie.
Uśmiechnęłam się i zapatrzyłam w piękne, błękitne niebo które odrobinę przypominało kolor oczu chłopaka spod ściany.
Siedzieliśmy w naszym ulubionym kącie w kawiarni Retro. W ciszy delektowaliśmy się najlepszym mrożonym karmelowym latte na świecie. Zaczęłam wspominać nasze pierwsze wyjścia, rozmowy. Przez rok Nick stał się dla mnie kimś bardzo ważnym. Kocham go jak brata. Pamiętam jak kilka miesięcy temu przyznał się, że jest gejem. Jak cała szkoła nabijała się z niego i jego pierwsza miłość złamała mu serce, bo nie chciała publicznie się z nim pokazywać. Jak miał problemy z pozbieraniem się po tym wszystkim i zapłakany przyszedł do mnie w środku nocy. Nasi rodzice poznali się kiedyś przez przypadek i zaprzyjaźnili dzięki czemu bez problemów mogliśmy się spotykać o każdej porze. I..
-Wiesz, ja i Robert, to było udane. Było super. Imprezy, wycieczki, leniuchowanie, całowanie-uśmiechnął się pod nosem-ale nie toleruję zdrady. Nawet tej najmniejszej.-Jego twarz wykrzywił ból-A on bezczelnie na moich oczach przelizał się z Irin. Rozumiesz?! Z dziewczyną! Chłopak który twierdził, że jest 100% homo. Ciekawe czy ona wiedziała co wyprawiał tym językiem..
-STOP! Bez takich szczegółów proszę-dramatycznie zamachałam rękoma co go trochę rozbawiło-Robert to palant i tyle. Nie jest Ciebie godzien.
-Teraz to wiem-uśmiechnął się.
-I zero depresji porozstaniowej?
-Nic a nic. Wypiłem kilka drinków i wróciłem do domu. Najzabawniejszy był widok Roberta klęczącego przede mną i błagającego o przebaczenie.
-A więc za nowego wolnego Nicka!-uniosłam kubek z zimnym napojem do góry, a chłopak entuzjastycznie podniósł swój do góry-Ale pamiętaj jak zmienisz orientacje twoją jedyną opcją jestem ja-Zachichotałam
-Jestem zawsze twój księżniczko-puścił mi oczko i oboje wybuchliśmy śmiechem
Po pysznym latte wybraliśmy się na krótki spacer do pobliskiego parku. Dzisiejsza pogoda była idealna. Słońce, bezchmurne niebo i ok 25 stopni. Ptaki wesoło śpiewały siedząc na drzewach. Leniwym krokiem zrobiliśmy okrążenie wokół stawu i ruszyliśmy w kierunku parkingu. Wsiedliśmy do auta i ruszliśmy w kierunku mojego domu.
-A jak się trzyma twój tata?
-Bywało lepiej-odchrząknęłam i zawiesiłam wzrok na drodze-Ale zrozumiał, że ja i Tymek potrzebujemy go teraz bardzo i się stara.
-A Tymon?
-Do niego to chyba do końca nie dotarło. Przez pierwsze dni był zrozpaczony, a teraz chyba zapomniał. Czasami spyta się gdzie jest mama i zapada wtedy krępująca cisza, ale staram się narzucić nowy temat, ale tata i tak wkracza wtedy do swojego zamkniętego świata i nie można z nim złapać kontaktu przez dłuższy czas.
-A ty?
-Co ja?
-Jak ty sobie z tym radzisz?
Westchnęłam. Nie lubiłam rozmawiać z nikim na temat mojej matki. Jedyną osobą z którą choć odrobię szczerze porozmawiałam na ten temat był Nick, ale nawet teraz głupio mi było powiedzieć jak bardzo za nią tęsknię.
-Nie chce mieć z nią nic wspólnego. Nienawidzę jej za to co zrobiła.
-Ech, może kiedyś..
-Nie
-Ale..
-Nie i koniec tematu-Akurat podjechaliśmy pod mój dom. Wysiadłam szybko z auta i pomachałam do chłopaka-Do jutra.
-Pa Iga, nie chcę żebyś była na mnie zła-powiedział zasmucony Nick. Wymusiłam uśmiech na swojej twarzy-Nie jestem, papa-zamknęłam drzwi i żwawym krokiem weszłam do domu.
-Halo, jest tu ktoś?
-IgaAaAaAaaAaa-Tymon w przebraniu dinozaura rzucił się na mnie. Wzięłam go na ręcę i wyściskałam-Uważaj bo cię zjeEeeEem
-Oh nie to byłoby takie straszne! Gdzie tata?
-W kuchni raawRrr-zaczął biec, a ja za nim.
Tata nakrywał właśnie do stołu. Spojrzałam na blat i zobaczyłam zamówioną pizze.
-Oj tato gdybyś powiedział wróciłabym wcześniej i coś ugotowała
-Nie przesadzaj, dzisiaj nam się wszystkim to należy. Zresztą ty droga panno masz też zjeść i nie narzekać ile to kalorii. Od czasu do czasu można.
-A potem zamęczę się ćwiczeniami i głodówką-zażartowałam ale tata spojrzał na mnie wzrokiem mordercy-Spokojnie, taki żarcik. Opowiadaj jak w pracy.
-Dobrze, jak zawsze. Jakbyś zauważyła ja chodzę do niej codziennie.-zaśmiał się i wziął sobie kawałek pizzy.
-A tobie Tymek jak minął dzień
-DooOOoobrze! RaawrrrrRrrR!
Wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Szybko zjadłam i uciekłam do pokoju wmawiając tacie, że jestem zmęczona. Wzięłam ciepły prysznic, wskoczyłam w ulubione dresy i położyłam się. Ostatnią rzeczą jaką pamiętam była para oczu o kolorze lodowego błękitu intensywnie wpatrująca się we mnie. Potem wpadłam w czarną otchłań snu.
więcej niebieskich oczu, plis! awhhhh <3
OdpowiedzUsuńTy to byś chciała wszystko od razu!
Usuńhihihi, no wiem!
UsuńTrochę szkoda, że usunęłaś wcześniejsze rozdziały, no szkoda. Ale te są jeszcze lepsze, jeśli mam być szczera. Czekam na następny rozdział i życzę dużooo weny <3 @villiars
OdpowiedzUsuń